Finał Western Conference
Los Angeles FC - Seattle Sounders 1:3 (Atuesta 17' - Ruidiaz 22' 64' Lodeiro 25')
W finale konferencji zachodniej doszło do niespodzianki, bo za taką trzeba uznać porażkę na własnym stadionie Los Angeles FC, zdobywców Supporters Shield. Początek był dość spokojny z obu stron, a w 17 min. zespół z Kalifornii objął prowadzenie - Atuesta znakomicie uderzył z rzutu wolnego nad murem, nie dając szans Freiowi. Wydawało się, że gospodarze mają mecz pod kontrolą, ale wtedy nastąpiły cztery minuty które wstrząsnęły Los Angeles. Najpierw Raul Ruidiaz świetnie uwolnił się od obrońcy i atomowym strzałem pod poprzeczkę wyrównał, a później Nicolas Lodeiro precyzyjnym strzałem przy słupku dał prowadzenie Sounders. Skonsternowani gospodarze nie potrafili odpowiedzieć, a dobrze współpracujące linie obrony i pomocy drużyny ze Seattle skutecznie zneutralizowały najważniejsze ofensywne atuty Los Angeles FC. Mało widoczny był najlepszy snajper gospodarzy Carlos Vela, a i jego koledzy nie dochodzili do sytuacji bramkowych - z kolejnych ataków LAFC niewiele wynikało. Nie zmieniło się to w 2. połowie, gospodarze nadal byli bezsilni. Decydująca okazała się sytuacja z 64 min., kiedy to Raul Ruidiza po dograniu z lewej flanki zmieścił piłkę przy lewym słupku bramki Tylera Millera. Inicjatywa (prawie 70% posiadania piłki) i desperackie ataki Los Angeles FC nie przynosiły efektów, nie prowadząc nawet do sytuacji bramkowych, za to goście wyprowadzali groźne kontry. Najlepszą okazję do podwyższenia na 4:1 miał rezerwowy Nouhou Tolo, który w doliczonym czasie w sytuacji sam na sam trafił w Tylera Millera. Tym samym jedni z głównych faworytów do zdobycia MLS Cup odpadają z rozgrywek, w okolicznościach które stanowią pewne zaskoczenie.
Dziś w nocy finał Eastern Conference, broniąca trofeum Atlanta United zmierzy się z Toronto FC.



