Ja oczywiście musialam mieć pecha. Po drugiej bramce dla Widzewa znajomy kolegi tak się cieszył, że jakimś sposobem poleciałam na krzesełka, które były przede mna. Tak sie broniłam i przytrzymywalam nogami, że prawą mam obitą i mnie boli. Wczoraj jeszcze ból w plecach czułam, ale dziś na szczęście mnie już nie bolą. Aż bałam się co to będzie po trzeciej bramce dla Widzewa



