Dobre meczycho, zwłaszcza ze strony Leeds, w pierwszej połowie lekka przewaga zwłaszcza w okazjach WBA, bo w grze piłką Leeds miało 67% po pierwszej połowie. Natomiast druga połowa to już koncert jednego rockmana, szkoda że nie udało się wygrać, ale po wejściu ba boisko Bamforda, Leeds zaczęło grać swoje, i tylko nieskuteczności mogą zawdzięczać to że dzisiaj nie wygrali. Bielsa taktycznie rozłożył Bilicia na łopatki, drużyna Chorwata miała przewagę zwłaszcza w grze fizycznej, ich gracze byli co najmniej o głowę wyżsi od najwyższego w drużynie pawi Bamforda, przypakowani również dwa razy tyle. Argentyńczyk nie pozwolił im grać tego co lubią czyli piła za plecy obrońców i przepychanie się, nakazał swoim zawodnikom grać szybko i po ziemi i z taką grą WBA miało problemy, bo technicznie odstawali na każdym kroku. Świetny mecz Klicha, harował jak wół, starał się rozgrywać pod nieobecność Hernandeza i źle nie było, w obronie też na plus.
No i trzeba oddać cesarzowi co cesarskie, Casilla zajebał przy tym pierwszym golu, ale później w dwóch sytuacjach spisał się jak klasowy bramkarz, z całą pewnością przyczynił się do uratowania punktów.
Leeds wygląda ŚWIADOMIE, wygląda inaczej niż rok temu, ale dopiero jak zobaczę ten awans to uwierzę, bo znowu narobią smaku i w ostatnich 8 kolejkach przejebią 6 razy i dziękuję, do widzenia. Zapas jest, ale trzeba wzmocnień bo znowu pojadą na oparach.



