fieldy pisze:Więc gra aktorska bardzo pozytywne wrażenie na mnie wywarła, z fabuła i reżyserią ciut gorzej. Ale jest jeszcze jeden jasny punkt tego filmu. Soundtrack. Nine Inch Nails, U2, The Chemical Brothers, Moby, Fatboy Slim. Zestaw tych formacji mowi wszystko. Ścieżkę naprawdę polecam, film - tez ale ze względu na aktorów. No chyba, że ktoś lubi SF - to film dla niego
A moim zdaniem muzyka ma ilustrować film, a nie robić z niego teledysk. A w przypadku tych twórców wychodzi ta druga możliwość. Choćby Moby, który całościowo materiał na płytę robi znakomity, ale pojedyncze kawałki brzmią jak podkład do reklamy (co zresztą jest prawdą, bo każdy kawałek sprzedaje po parę razy
A poza tym film szajse. Byle szybciej, byle efektownie, tylko, że sens uciekł już w pierwszych scenach. O aktorstwie w takich produkcjach nie jestem w stanie nic powiedzieć, ponieważ wymaga się od nich paru walecznych grymasów, złowrogich spojrzeń, a w przypadku Andżeliny dodatkowo wygiętych ust. W sumie nuda nie do przetrzymania. W ogóle ten tydzień to jakaś pomyłka w porównaniu z poprzednim. W ten weekend widizałem i Palmetto na TVN7 i Dobermanna na TVNie, a reszta to porażka kompletna.



