Mógłbym Ci teraz zacząć tłumaczyć na czym polega te moje ściskanie kciuków za Lazio, ale istnieje spore ryzyko że i to zrozumiesz na swój pokrętny sposób a ja jedynie zmarnuję czas. Mimo wszystko nieprzerwanie kusisz by trochę się w najbliższych miesiącach "pobawić" tą Twoją percepcją. Może się skuszę, podążaj za białym królikiem
Porażka z Lazio była wkalkulowana i patrząc na formę Interu z tego roku całkiem prawdopodobna. Sam przebieg meczu przypominał ten z Atalantą gdzie połowicznie spadliśmy na cztery łapy głównie dzięki Handanoviciowi, a ten z kolei jeszcze jakiś czas dup nam ratować nie będzie w stanie, następstwem czego bronić musi gość który miał prawo zapomnieć jak smakują regularne występy w Serie A i który w bramce Interu pojawiał się dotąd od wielkiego dzwonu. Nie chcę jednak wylewać żali na samego Padelliego, choć widać że brak Samira za plecami obrońców siedzi im gdzieś z tyłu głowy i wprowadza nerwowość. Co mnie jednak zadziwiło to apatia Conte, który zdawał się kompletnie nie reagować na wydarzenia na boisku. Obraz gry w przekroju całego spotkania wyglądał z niewielkimi wyjątkami tak samo, zmiany w ostatnim kwadransie gdy mleko już się rozlało. Nie popisał się Antek wczoraj. Śladów legendarnej intensywności szukać trzeba w minionym roku i nie wiem jak inni, ale mnie już ta sytuacja zaczyna powoli martwić. Szanse na awans do finału CI wciąż są całkiem spore, ale wypadałoby wreszcie rozegrać choćby przyzwoite zawody.
Osobny akapit dla Eriksena. Nie wiem co chłop robił na treningach Tottenamu zanim trafił do nas, ale wygląda jakby wrócił z wakacji i potrzebował solidnie przepracowanego pre-sezonu by dojść do jakiejś formy. Nie bym oczekiwał fajerwerków od pierwszego meczu, ale też nie spodziewałem się że Duńczyk będzie w większości spotkań wchodził z ławki. Nawet Valero w grudniu bez jakiegokolwiek rytmu meczowego potrafił mieć większy wkład w grę. Zastanawiające to trochę.



