okrutnie slaby mecz na san siro. co to w ogole bylo. straty, straty straty. chaotyczny mecz prosto z ligi europy i to w fazie grupowej. ciezko sie to "widowisko" ogladalo. sam wynik tez dziwny bo mam wrazenie ze zupelnie nie oddaje wydarzen na boisku. zreszta jaki wynik oddawalby przebieg tego meczu. 5-5? 5-0? a moze 0-5? taki to byl mecz.
londyn. tutaj mielismy pokaz siły dojczow. zamietli kogutem podlogę. jednak nie obcieli mu łba i nie ugotowali rosołu. 0-1 jest najnizszym wymiarem kary ale pozostawia anglikow w grze. strasznie podobał mi sie werner. to jak uczestniczy w grze, to jak skurwiel duzo widzi. dojcze mieli pilke na zamkniecie dwumeczu ale lloris obronil. wiem wiem, niespodzianka, trzeba przyznac ze naprawde obronil, nie trafili w niego, nie obili mu parkanow, tylko wyciagnał łape na refleksie i obronił.
reasumujac dwa dni meczowe. wielki sukces dojczow, dwie ekipy wygrały swoje mecze w starciach gdzie co by nie mowic faworytami nie byli. lipsk jest pół-nogą w 1/4, dortmund tutaj bedzie trudniej. atalanta ma najlepszą pozycje wyjsciową, ale wczoraj zaprezentowali sie nijako wiec cholera wie co sie stanie na mastella. atletico i liverpool, moze byc roznie, jednak liverpool pozostaje faworytem.



