Cochiaż... Alex Fergusson gdyby przegrał kolejny mecz, pewnie siedziałby już jednym pośladkiem na krześle menedżera, a tak kolejne miesiące będziemy się żreć o to czy ma odejść.
Jak dla mnie murowanie bramki, gra defensywna to nie jest domena diabłów i prykro z jednej strony, że akurat do takiego widoku musimy się przyzwyczajać. No ... jeszcze bardziej przykro bo tonącego statku kapitan opuścić nie chce i sam wszystkie dziury w poszyciu usiłuje załatać



