Zaczynamy nowy sezon MLS, a zatem warto podsumować najważniejsze transfery poza Polakami.
Po niedanym sezonie 2019 ciekawe wzmocnienia poczyniło Chicago Fire - z Saint-Etienne przyszedł Słoweniec Robert Berić, z Górnika Zabrze dobrze znany polskim kibicom Boris Sekulić, a z Velez Sarsfield pomocnik Gaston Gimenez. Odszedł natomiast Nemajna Nikolić, a karierę zakończył Bastian Schweinsteiger. Mimo wszystko nie wydaje mi się, aby nowa kadra zagwarantowała grę w play-offach.
Poważnie wzmocniło się Cincinnati FC, które mimo ciekawego składu i dobrego początku sezonu 2019 później rozsypało się. Drużynę z Ohio wzmocnili Haris Medunjanin, obrońca Tom Pettersson (pamiętam go z udanych występów w barwach Oestersunds w Lidze Europy) oraz młody napastnik Brandon Vazquez. Jednym z największych wzmocnień może się okazać dobrze znany z gry w Europie Jurgen Locadia.
Columbus Crew sprowadzili Nigeryjczyka Fanendo Adiego, który wyróżniał się w Portland Timbers i Cincinnati, a środek pola wzmocni Darlington Nagbe, w ostatnich sezonach jeden z istotnych piłkarzy Atlanty United. Jak doskonale wiadomo, do Manchesteru City poszedł bramkarz Zack Steffen. O miejsce w bramce Crew powalczy sprowadzony z San Jose Earthquakes Andrew Tarbell.
U broniących MLS Cup Seattle Sounders rewolucji nie było, klub nie szastał gotówką, choć cennym wzmocnieniem może być sprowadzony z Minnesoty United Miguel Ibarra, którego zapamiętałem pozytywnie z sezonu 2018.
Jeden z najdroższych transferów w tym oknie dokonało Los Angeles FC, sprowadzając 19-letniego skrzydłowego reprezentacji Urugwaju Briana Rodrigueza z Penarolu Montevideo. Z kolei lokalni rywale, LA Galaxy, po odejściu Zlatana wzmocnili się doskonale znanym Chicarito Hernandezem.
Ciekawy skład zebrał Inter Miami - pozyskali m.in. bramkarza Luisa Roblesa z New York Red Bulls, który przez wiele lat był jednym z filarów nowojorskiego zespołu.



