Po drugie, do czego zmierzamy? Mamy już chłopaka, który wypiał się czarnym zadkiem na twarz każdego kibica. A smród jaki z tego leci powoduje, że co chwila uderzam się w pierś mówiąc - taki chłopak, taki talent, a taka lalka, co jak się puknie w nóżkę to niby pęka. Ech, kontuzja za kontuzją, w kadrze nie gra, ale w Grecji ( przed domniemaną aferą ) jakoś nie przeszkadzało mu to. No ... może mają zamiast trawy gąbkę, czy coś, wkońcu to kraj w którym wszyscy są happy.
Wracając do Argentyńczyka - Cóżeś Ty za Polak. Ja rozumiem, chłopak się przyzwyczaił do nas, lubi bigo, kartofle i ruskie pierogi, ale w żyłach płynie krew braci Batisty i Maradony. I nic więcej poradzić się nie da.
Skoro urodził się tam, niech i tam gra. Nie rozumiem też tego hurra, kiedy jakiś obcokrajowiec rzuci hasło - ja będę u was grał. Wszyscy robią whoaaaaaa i trzęsą się z radości. A tu taki pan z Anglii, co jeszcze niedawno był patriotą, Polakiem dziś dłubie sobie w nosie na boiskach Albionu. I co z tego wyszło? Oczywiście, to co zwykle - Nic.
Dlatego ... dlaczego robić z kadry Orła Białego zbieraninę wszystkich nacji? Co to ma być, kółko teatralne?



