Podejrzewam, że prędzej czy później wprowadza mocniejsze obostrzenia. Nie rozumiem, czemu tak bardzo się upierają przy zachowaniu terminu wyborów, bo chyba tylko to powstrzymuje rząd przed przepisami takimi jak w Czechach czy we Francji. Spodziewają się takiego kryzysu, że prezydentura Dudy jesienią byłaby zagrożona czy co?



