
Wjechał na Netfliksa, więc postanowiłam, że obadam temat.
Jak to u Vegi - dużo rąbania, bluzgania i przeginy, ale sama historia zadziwiająco spójna fabularnie. Mam wrażenie, że tym razem rzeczywiście kręcili film, a nie serial, który później rozrywali na kawałki i sklejali na wyrywki, żeby zrobić z tego film.
Realia stadionowe całkiem sensowne, ale za to boiskowe tragiczne. Mecze na poziomie europejskim wyglądające jak ALPN. No nie, dzięki
Za to bardzo dobre wrażenie zrobił na mnie Królikowski - chyba pierwszy raz widzę w nim aktora, a nie chłopaszka, który przypadkiem trafił przed kamerę.


