A mnie Matrix nie przekonał. Być może dlatego że obejrzałem go dopiero 10 lat po premierze i oglądałem go przez pryzmat innych filmów sfi nakręconych po nim, więc nie dałem się porwać jego kultowości. Natomiast tak "na sucho", gdyby ktoś nie znał Matrixa i postanowił go obejrzeć dzisiaj (tak jak ja parę lat temu) to dałby pewnie max 7 na 10.
Podobnie z rzeczy kultowych, w których mój gust idzie pod prąd i nie rozumie społecznej euforii, jest aktorstwo Bogusława Lindy. Oczywiście filmy z lat 90tys z jego udziałem są kapitalne a on sam wciela się w role świetnych postaci (tak więc same filmy oceniam bardzo wysoko - 8/9 na 10), ale aktorsko uważam że pan Linda gra na poziomie operetek z podstawówki i kultowość jego ról wynika tylko i wyłącznie z dobrze rozpisanych postaci oraz odpowiedniej facjaty. To by zresztą tłumaczyło, dlaczego Linda jest przez ogół oceniany wysoko tylko w rolach z gnatem w dłoni. Świetne filmy, świetne role, idealna facjata, legendarne kwestie, ale słabiutkie aktorstwo.



