Alkohole

Awatar użytkownika
Uchi_
Polski Przyjaciel Piwa
Posty: 2127
Rejestracja: 17 maja 2004, 12:39
Reputacja: 0

Post autor: Uchi_ » 18 lis 2005, 13:01

Niggaz pisze:Uchi_ [*]
Półmetek to genialna sprawa. W moim przypadku również był to melanż jakich mało. Najważniejsze jest wniesienie alkoholu bo potem są problemy. Ja miałem pólmetek z zeszłym roku i pamiętam, że już w momencie wjazdu do klubu byliśmy już na dopingu. Później na szczęście wódki nie brakowało. Niestety źle wspominam z tamtej imprezy Bolsa. Kiedyś już o tym wspominałem, że mam wstręt do tej wódki. To wszystko przez to, że w pewnym momencie musiliśmy się pozbyć soku (zapojki) i przelać Bosla do kartonu a później popijać z tego kartonu bez zapojki Jak się miało później okazać skutki były opłakane. Półmetek trwał do godziny 3:30 podobno, ale wszystko co działo się po 1:00 znam tylko z opowieści


I właśnie na tym polega jego piękno :).Zaczynamy o 18:30, ale ja z kumplem już od 16-16:30.Możliwe, że będzie zgon, ale będzie pięknie.Wczoraj zrobiłem sobie mały trening, bo dziś czekają mnie prawdziwe zawody.Również mam obawy co do wniesienia alkoholu, bo to jednak litrowa butla, ale coś czuję, że nawet jeżeli miałbym schować to w nosie to to zrobię :D.Pewnie jeszcze w autobanie trochę polejemy.Na szczęście wchodzę w garniaku ( :? ), więc tam jest jak schować 1l.Jedzenia pod dostatkiem, ale brak będzie kobiety.Nie chciałem zaprosić z różnych względów, ale główny to to, że dziś będe się musiał troszczyć tylko o siebie :mrgreen:.Odbije sobie na Andrzejkach :lol:.Zabawa niby ma się skończyć o 3-3:30, ale coś czuję, że jak będe w stanie, to w moim mieście jakiś 'skandal [verba 8)]' się zrobi :D.Trzymajcie za mnie kciuki, tym bardziej, że jutro mam mecz :lol:.Powiedzmy, że zmieniamy dziś trochę temat na opowieści z półmetków.Nie bądzćie wstydliwi, mówicie :!: :wink:

P.S. Wódka nazywa się M U S T A N G 8) .

Wróć do „Hyde Park”