Grupa B
Seattle Sounders - Vancouver Whitecaps 3:0 (Lodeiro 16'-karny, Morris 34' Ruidiaz 51')
Ubiegłoroczni zdobywcy MLS Cup byli przed tym meczem pod ścianą, bo w pierwszych dwóch meczach grupowych zdobyli tylko punkt i było to dla nich spotkanie ostatniej szansy. Sounders nie zawiedli i pewnie pokonali Whitecaps. W 1. połowie drużyna ze Seattle dominowała, już w 3 min. umieszczając piłkę w siatce po ładnie rozegranej akcji na niewielkiej powierzchni, ale z powodu spalonego gol nie został uznany. W 7 min. Sounders wyprowadzili błyskawiczną kontrę, którą zakończył uderzeniem z półwoleja Jordan Morris, zmuszając do sporego wysiłku Crepeau. W 16 min. aktualni mistrzowie MLS objęli prowadzenie - po zagraniu ręką przez Khemiriego arbiter podyktował jedenastkę, którą strzałem po ziemi wykorzystał Lodeiro. W 1. połowie Sounders jeszcze kilkukrotnie zagrozili bramce ospale i wolno grającego rywala, i w 34 min. podwyższyli prowadzenie - Lodeiro obsłużył świetnym podaniem Jordana Morrisa, który w sytuacji sam na sam pokonał Crepeau. Tuż po przerwie Whitecaps dobił Raul Ruidiaz - po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i jego przedłużeniu przez Jordana Morrisa reprezentant Peru z najbliższej odległości przystawił tylko nogę. Przez ostatnie 30 minut Sounders nieco odpuścili, pozwalając drużynie z Vancouver pograć piłką, ta jednak nie potrafiła tego wykorzystać - brakowało przyspieszenia, niemal wszystkie akcje były rozgrywane bardzo wolno i nie prowadziły do zagrożenia pod bramką Freia. Najlepszą sytuację bramkową Whitecaps stworzyli w 84 min., kiedy to wreszcie udało im się kilkoma podaniami rozmontować obronę Sounders, ale Yordy Reyna uderzył wysoko nad bramką.
Sounders kończą fazę grupową z czterema punktami, co powinno wystarczyć do wyjścia z grupy B. Whitecaps pozostają bez punktów, ale mają jeszcze przed sobą ostatni mecz z Chicago Fire.



