Jak mnie poważne bugi w grach wkurwiają to głowa mała. W F1 2020 mam wrażenie, że jest problem z wchodzeniem w zakręty kiedy mamy ich kilka z rzędu. Wiecie co mam na myśli takie nie ostre zakręty które śmiało powinny być pokonywane na szybkiej prędkości. Także takie wyścigi jak Węgry, USA, Wietnam, Monaco, Signapur oraz Japonia są straszne. Szczególnie początek w toru w Japonii gdzie robimy wręcz taką falę na torze. Nie ma opcji abyśmy nie znaleźli się poza torem. Jeżeli zwolnimy choć na chwilę to miejsce które zajmujemy w kwalifikacjach to druga dziesiątka. Przykładowo wszystkie wymienione prócz Monaco oraz nowego toru we Wietnamie(nie było go w 19) w F1 2019 można było spokojne wygrać. Teraz to jest jakiś koszmar. IMO nie wygląda to normalnie. W Monaco w poprzedniej wersji już potrafiłem nawet wygrać, a w tej nie ma takiej możliwości. Na zakręcie o 180 stopni musimy niemalże się zatrzymać, a i tak uderzamy w bandę.
Na plus to start wyścigu. Dużo łatwiejszy niż w poprzedniej wersji. Realna symulacja wyścigów, brak takich śliskich obszarów na torze które powodowały, że nagle wpadaliśmy w poślizg(choćby Barcelona w poprzedniej edycji) oraz troche normalniejsza jazda w deszczu. Już nie czujemy się jakbyśmy jechali po lodzie.



