To świetnie pokazuje upadek filmu. Aktor praktycznie stoi w miejscu, trochę jak w teatrze (tylko nie ten poziom grania) a wszystko za niego robi komputer. Oni już nawet windy nie potrafią wykorzystać. Za chwilę się okaże że aktor już na rower nie wsiądzie albo nie wyjdzie na ulicę bo będa to w komputerze robić. Tym bardziej szanuję takiego Tomka Cruisa który dba o to aby u niego CGI nie przesłoniło prawdziwych efektów specjalnych i lokacji (George Miller to lubi)



