Chicago Fire - FC Cincinnati 3:0 (Herbers 2' Medran 10' Aliseda 67')
Po nadspodziewanie dobrym występie w MLS is Back Cincinnati fatalnie rozpoczęło mecz z Chicago Fire, po 10 minutach przegrywając na Soldier Field już dwoma golami. W 2 min. świetne prostopadłe podanie od Gastona Gimeneza dostał Fabian Herbers i pięknym wolejem trafił do siatki (początkowo odgwizdany został spalony, ale po użyciu VAR arbiter). W 10 min. po zablokowanym strzale Alisedy Alvaro Medran kapitalnym uderzeniem sprzed pola karnego zmieścił piłkę przy lewym słupku bramki Przemysława Tytonia. Podopieczni Jaapa Stama nie potrafili podnieść się po tych dwóch ciosach, a ich poczynania ofensywne wyglądały bardzo słabo, nie zagrażając bramce Shuttlewortha. Dopiero w 38 min. celnie i mocno główkował Kendall Waston, ale dobrze ustawiony bramkarz Fire poradził sobie. Po przerwie Cincinnati rozpoczęło nieco bardziej ofensywnie, choć już po kilku minutach mogło stracić kolejnego gola - Robert Berić był blisko zamknięcia akcji gospodarzy i skierowania piłki do bramki. W 67 min. piłkarze gospodarzy z łatwością rozegrali piłkę w polu karnym rywali, akcję zakończył celnym strzałem i golem Ignacio Aliseda. W barwach Cincinnati starali się Yuya Kubo i Frankie Amaya, ale niewiele zdziałali. Przemysław Frankowski zaliczył poprawny występ, choć to nie on grał dziś pierwsze skrzypce z ekipie z Chicago.
Philadelpnia pokonała New York Red Bulls 1:0, jedynego gola zdobył Kacper Przybyłko. W meczu zwycięzców turnieju MLS is Back z obrońcami MLS Cup Portland Timbers przegrali nadspodziewanie wysoko, bo aż 0:3 z Seattle Sounders.



