Finał LM
Wolfsburg - Olympique Lyon 1:3 (Popp 58' - Le Sommer 25' Kumagai 44' Gunnarsdottir 88')
A więc piłkarki Lyonu po raz piąty z rzędu wygrały kobiecą Champions League. Naszpikowane gwiazdami (Aulas zebrał tam niesamowitą pakę) faworytki ruszyły do ataku od pierwszych minut, szczególnie dobrze spisywała się Delphine Cascarino - jej rajdy prawym skrzydłem siały spustoszenie w defensywie Wilczyc. Po pierwszej fali ataków mistrzynie Niemiec trochę się otrząsnęły i próbowały się odgryzać, raz były nawet bliskie zdobycia gola - w 22 min. po akcji Harder prawą stroną i rykoszecie piłka trafiła do naszej Ewy Pajor, ale ta w dogodnej sytuacji skiksowała, nie trafiając w piłkę. W 25 min. Lyon objął już prowadzenie - Cascarino po kolejnym rajdzie wyłożyła piłkę Le Sommer, jej strzał obroniła jeszcze Abt, ale przy biernej postawie obrony Wilczyc reprezentantka Francji skutecznie dobiła. Jeszcze przed przerwą padł gol na 2:0 - po świetnej akcji Lyonu i zbyt krótkim wybiciu piłki przed pole karne do futbolówki dopadła Kumagai i precyzyjnym uderzeniem pokonała Abt. Po przerwie spotkanie trochę się wyrównało - w 58 min. po akcji zainicjowanej przez Harder i podaniu Ewy Pajor Alexandra Popp głową zdobyła bramkę kontaktową. Po tym golu uskrzydlone Wilczyce przejęły inicjatywę i coraz częściej atakowały, ale z ich akcji nie wynikało faktyczne zagrożenie pod bramką Bouhaddi, a para stoperek Renard - Buchanan pozostawała zaporą nie do przejścia. W 88 min. Lyon dobiły rywalki -po rzucie rożnym i niepewnej interwencji Abt strzelała Le Sommer, piłkę odbiła jeszcze Gunnarsdottir (do niedawna zawodniczka Wolfsburga), ustalając wynik meczu.
Lyon jest jednak w kobiecej piłce niesamowitym hegemonem. Mimo takich gwiazd jak Pernille Harder, Alexandra Popp czy Fridolina Rolfö, Wilczyce były dziś wyraźnie gorsze od mistrzyń Francji, ani przez chwilę nie było wątpliwości kto jest lepszy.



