Jesili chodzi o kobiecą piłkę Aulas gra na nosie wszystkim wielkim markom w Europie i śmieje się im w twarz bo dominacja Lyonu nie wynika z wymyślnej strategii a jest wyłącznie efektem profesjonalizmu w podejściu do tematu kobiecego futbolu. Włodarz Lyonu po prostu jako pierwszy postanowił porządnie zainwestować w sekcję kobiecą oraz zatrudnić tam profesjonalistów by stworzyli mu maszynkę do robienia sukcesów. Francuz daje tu jasno do zrozumienia - chcecie nas strącić z piedestału - zacznijcie inwestować porządne pieniądze w swoje kobiece sekcje. Wiele Europejskich marek poszło już tą drogą ale cały proces wymaga czasu więc efekty u innych ddopiero zaczynają się pokazywać.
W rzeczy samej. Nie ma chyba innego klubu w Europie, który doszedł by do finału i go wygrał pomimo nieobecności takich piłkarek jak Hegerberg i Henry.
Ciężko sobie wyobraziź Bayern w finale bez udziału w całej kampanii Lewandowskiego oraz z kontuzjowanym Alcantarą albo Davies'em na ławce.
Moim zdaniem w PNK dominację Lyonu najszybciej przerwie Barcelona albo Chelsea - jeżeli chodzi o Europejskie podwórko.
W drugiej grupie potencjalnych kandydatek umieściłbym:
Bayern, który jak sądze wyprzedzi w końcu Wolfsburg w Bundeslidze,
Wolfsburg, PSG oraz Arsenal i Man City.
Za parę lat Real Madryt może dołączyć do tej ekipy podciągnięty rywalizacją z Barceloną na domowym podwórku, podobnie jak odbyło się to w przypadku PSG.
Na dzień dziejszy tylko 2 ekipy na świecie grają na poziomie Lyonu. NTV Tokyo Verdy Beleza (JPN) or NC Courage (USA). Gdyby pojedynki tych trzech klubów rozegrać w sezonie, to każdy z nich miałby szanse wygrać dwa mecze z trzech z każdym z pozostałej dwójki.



