Ten mecz będzie inny od tego z Hiszpanią, nie wiem czy jest sens emulować zagrania na Pajor z inną piłkarką w zastępstwie. Trzeba będzie grać raczej klasyczne 4-4-2 gdzie dwójka z przodu musi współpracować i zdrowo biegać w pressingu by zamykać kąty podań. Tu bardziej niż szybkość będzie się liczyć wytrzymałość - zwłaszcza, że kontaktu będzie sporo.
Powinniśmy się starać związać Czeszki w środku pola ale tylko po to by piłka grzęzła tam na dłużej. NIe ma sensu zamykać je w danym sektorze bo górują warunkami fizycznymi - raczej niech biegają. Tu robota dla skrzydłowych przy lini by je wyciągłay tworząc większe odstępy. Jeśli się uda to po pewnym czasie zaczną grać z pominięciem drugiej lini choć wedle Stępińskeigo zespół jest na to gotowy - a grając na lagę będą częściej tracić piłki.
Generalnie musimy przerywać, opóźniać, i frustrować grając w obroni. Z kolei w ataku albo wykorzystać stały fragment albo zagrać skuteczną akcję na trzy podania z wykorzystaniem skrzydła właśnie bo środkiem bedzie ciężko. Potem jeżeli uda się objąć prowadzenie to ewentualnie można przejść na coś w stylu 4-1-4-1 w drugiej połowie i próbować w kontrze zagrań ćwiczonych na Pajor ale z rezerwową z ławki.
Jeżeli Czeszki strzelą pierwsze to będzie ciężko. Pytanie jaki jest plan B? - gramy dalej swoje czy ryzykujemy by wyrównać za wszelką cenę.
Czeszki muszą grać o 3 punkty. Jeżeli się spalą i zaatakują jak nosorożec - tak jak to zrobiły w meczu z Hiszpanią to mamy spore szanse na korzystny wynik. Jeżeli jednak będą cierpliwie i zagrają z wykorzystaniem swoich atutów to czeka nas ciężki, brzydki mecz, w którego końcówce będziemy bronić 0-0 niczym Częstochowy.
Trochę niepokoi mnie fakt, iż Stępiński zakłada nasze minimum na 3 punkty z dwumeczu bo jak nic te 3 punkty to za mało by być spokojnym o awans.
Mentalnie nasze dziewczyny powinny być na poziomie - jedziemy po swoje bo za dwa lata gramy na EURO. No chyba, że to zasłona dymna - bo czytałem dziś trenera Czeszek - Karela Radę - który twierdzi, że bez Pajor nasza kadra jest mentalnie słaba. Heh, jeżeli Stępiński wpuszcza go tu w maliny to szacun dla naszej ekipy. Pozostaje tylko potwierdzić to na boisku.



