Zresztą u Słoweńców Roglić też najpierw w takowe się bawił, ale chyba dobrze, że z nart przesiadł się na rower.
A ten finisz Michała z Ricardem, choć jeden z najwolniejszych (nie licząc tych pod naprawdę ciężkie podjazdy), to był do końca bardzo dramatyczny!
Obaj kolarze nigdy jeszcze nie wygrali etapu na TdF, najwyżej byli na drugim, więc obu bardzo zależało.
No i każdy w sumie ma coś wielkiego wygranego, a tu miało być jeszcze dopełnienie pięknych karier. Ale czułem tak jak komentator, że skoro górskie premie były dla Carapaza, to ten etap należał się dla Kwiatkosia. I w sumie czy w prawdziwej walce Ekwadorczyk miałby jakiekolwiek szanse?



