Zawsze to samo. Walka o zlepek mniej lub bardziej zdrowych komorek z pominieciem osob ktorych konkretna sytuacja dotyczy. Jakby najwazniejsza byla ta zygota czy plod a matka ojciec i ich rodziny byli tutaj bez znaczenia. Zmusic do urodzenia i zostawic samych sobie. Spokoj sumienia jest bo potem nawet takie dzieci nie trzeba mijac na ulicy i zmuszac sie zeby nie odwrocic wzroku bo przeciez te najbardziej chore nie wysciubia nosa poza dom czy szpital.
To juz wtedy nie jest spoleczny problem ale rodzinny a rodzina rozwiazuje problemy we wlasnym gronie. Wtedy Kaja Godek nie pomoze tak jak nie wspierala rodzicow dzieci niepelnosprawnych gdy protestowali w sejmie. Kosciol nie pomoze. Panstwo rzuci ochlapy a furgonetka antyaborcyjna nie pokaze wesolych zdjec z ich zycia.
Wielkie rozczarowanie i zwykly smutek. Antyludzkie panstwo.


