Ustalmy jedno. Tu nie chodzi o zadne dzieci tu chodzi o wladze i zeby moja racja byla najmojsza. Dzieci sa uzywane jako tarcza bo przeciez nikt nie bedzie publicznie polemizowal z argumentem ze najwazniejsze jest dobro najmlodszych niewinnych obywateli. Czy to chodzi o dzieci chore czy tez zdrowe jak w kontekscie szkolnictwa to juz nie ma znaczenia. Wladza kontrola i ewentualne profity polityczne (bomba ktora zawsze mozna rzucic i masz pewnosc iz zadziala).
Takiej personie jak Kaja Godek chodzi dodatkowo jeszcze o to zeby inni sie meczyli albo mieli jeszcze gorzej niz ona i zeby karuzela sie krecila bo zawsze znajdzie sobie kolejny zacny cel o ktory bedzie walczyc zawsze beda jakies w jej mniemaniu dzieci do "uratowania. Czy tym razem beda to te z gwaltu czy ich heroiczna obrona przed LGBT nie jest to istotne. Z tego zyje.
Panstwo (ludzie ktorzy nim kieruja) zamiast tworzyc warunki zeby ludzie w tym kraju chcieli miec dzieci zeby kobiety nie baly sie zachodzic w ciaze robi cos dokladnie przeciwnego. No ale to juz nie problem Kaczynskiego bo za 10 lat juz go tu nie bedzie a rozpierdol pozostanie.


