Ciekawy tekst o kadrze kobiet.
Ze swojej strony dodam tylko, że przełożenie pierwszego meczu z Czechami ze względu na grypę żółądkową paru reprezentantek naszych sąsiadek z południa, w sytuacji w której mielśmy zespół w najsilniejszym składzie było ogromnym błędem. PZPN kadził coś o fair play jakby to nasze panie były faworytkami grupy i stac nas było na łaskawy gest - podczas gdy dziewczyny walczą o historyczny awans jako drużyna z trzeciego koszyka w tej grupie. Karel Rada miał problem bo nie chciał grać rezerwami przeciwko Polsce to PZPN poszedł mu na rękę i mecz przełożył. Później przyszla pandemia i kontuzje naszych kluczowych piłkarek jak Pajor, Jaszek, itd.., w efekcie czego przeciwko Czechom zagraliśmy rezerwami i to bez możliwości zmiany terminu dzięki decyzjom UEFA odnośnie covid19.
Wyobraźmy sobie sytuację w którtej nasza męska drużyna walczy o awans na EURO mając w grupie m.in Hiszpanię, Szwajcarię, Gruzję i Kazachstan. Wyobrażacie sobie by Brzęczek zgodził się przeożyc mecz ze Szwajcarią mając w szczycie formy Lewandowskiego i spółkę bo Xhaka, Akanji, Widmer, Shar i Mehmedi dostali sraczki na trzy dni przed meczem?
PZPN w życiu by na to nie poszedł. Niestety jak widać nie odnośi się to do kobiecej kadry.
Pozostaje pytanie dlaczego? Dlaczego działacze nie walczą o Reprezentację Polski kobiet z równym zaangazowaniem?



