Natomiast zupełną już farsą były właśnie zakończone zawody Cup of China, bo z powodu ograniczeń w podróżach mogli w nich brać udział tylko Chińczycy, którzy nie mieli dość łyżwiarzy i łyżwiarek żeby zapełnić 12 miejsc w każdej z konkurencji - w efekcie wystartowało zaledwie 5 solistek i 3 pary sportowe. Wśród tych pierwszych wygrała Hongyi Chen, jedyna licząca się (choć w szerszej stawce i tak przeciętna) łyżwiarka jaką mają obecnie Chińczycy.
W przyszłym tygodniu Internationaux de France - ze względu na ograniczenia w podróżach większość stawki wśród solistek będą tworzyć łyżwiarki z Europy - m.in. Francuzki, Włoszki i Finki, ale będzie też Japonka Rika Kihira, która jest zdecydowaną faworytką i jakikolwiek inny wynik niż jej zwycięstwo będzie sensacją. Czekam natomiast szczególnie na Rostelecom Cup za twa tygodnie - wystąpi siedem czołowych Rosjanek, poziom szykuje się bardzo wysoki, a w tle będzie mnóstwo podtekstów związanych z dramami do jakich doszło w lecie w związku ze zmianą trenerów przez kilka czołowych łyżwiarek (wschodzące gwiazdy Trusowa i Kostornaia zostawiły Eteri Tutberidze i przeszły do obozu Pluszczenki), gdzie obrzucanie się błotem w mediach społecznościowych szło na całego



