t_JB pisze:Gdy usłyszałem w połowie 2004 że zostanie wydana płyta Commona w 2005, czekałem cały rok. A Gdy usłyszałem że już wyszła przewertowałem wszystkie huby by ją zdobyć, a gdy już zdobyłem katowałem przez 2 miesiące non stop. I dalej często do niej wracam.
Ja niepolecam lecz namawiam do jej słuchania.
Jest dokładnie tak jak mówisz, wczoraj jeszcze wrzuciłem tą płytę na torrenta jakoś przed 23, ogladałem jeszcze raz Eurogole, i kawałek meczu Arsenal - Blackburn i i patrze około 23-45 ściągnęła się płyta Commona. Już nie miałem siły, żeby jej słuchac bo ledwo widziałem na oczy tak mi sie chciało spać. Dzisiaj po przyjściu ze szkoły pierwsze co zrobiłem odpaliłem płytkę. PO pierwszym przesłuchaniu, mało nie spadłem z krzesła. Ta płyta jest genialna wręcz! A Kayne chyba przeszedł samego siebie robiąc takie podkładziki. Najbardziej podoba mi się kawałeczek "Love is...", choc na tej płycie nie ma słabych kawałków. Jest to najlepsza płyta w 2005. Nikt w tym roku nie zblizył się do poziomu Commona z tej płyty. Płytka mistrzostwo, trafia do tak zwanej listy klasyków. Mam nadzieje, że "Sensi" Pelego będzie słuchała mi się równie dobrze, ale wątpie, że ta płytę ktoś pobije w tym roku. Aż miło się słucha takich płyt, maksymalnie dopracowanych, bez żadnych wybrakowań, wpadek, błedów itp. Krążków takich jak ten i oczywiście lepszych pozostaje mi życzyć sobie i wszystkim słuchaczom czarnej muzyki na świecie.
t_JB dzieki za przekonanie mnie wczoraj do płytki, gdybym jej nie przesłuchał, dalej żyłbym w nieświadomości, że takie cudeńko istnieje



