Potraktuje to jako komplement
Generalnie ja mam podejście takie. Jeśli pretestujemy przeciwko jakiemuś rządowi i przy okazji tych protestów zniszczymy pojazd policji czy jakieś urządzenie państwowe to nie jest dobre ale jest to moralnie akceptowalnym skutkiem ubocznym (szczególnie jeśli ta policja z Tobą walczy, a Ty niszczysz coś w odwecie)
Natomiast straty cywilne, jak to ładnie Amerykanie nazywają Collateral Damage są dla mnie już nieakceptowalne moralnie bo to już jest zwykła agresja i wandalizm. A przede wszystkim protestujący przestaja mieć ten mój "mandat ludowy" . To się np. dzieje we Francji czy w USA gdzie niszczą przypadkowe sklepy i samochody i absolutnie wtedy przestaje dla mnie mieć znaczenie dlaczego strajkują. Stają się bandytami bez względu na pobudki które nimi kierowały.



