Kosciół

Awatar użytkownika
Kluchman
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 18632
Rejestracja: 30 kwie 2006, 19:06
Reputacja: 2446
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Kosciół

Post autor: Kluchman » 05 sty 2021, 12:08

Cement pisze:
04 sty 2021, 21:11
Po pierwsze, kilkadziesiąt lat to znacznie mniejszy dystans niż w przypadku bardzo wielu starożytnych autorów, którzy opisywali wydarzenia. Przykładowo, Liwiusz w swojej Historii Rzymu opisuje wydarzenia mające miejsce setki lat wcześniej. W przypadku I wojny punickiej mamy w zasadzie tylko jedno w miarę szczegółowe źródło - Polibiusza, który pisał mniej więcej 100 lat po wydarzeniach, jest jednak uznawany za źródło dość wiarygodne. Jeśli więc uznamy za standard, że relacje spisane kilkadziesiąt lat po wydarzeniach są niewiarygodne - ponownie, musielibyśmy wyrzucić znaczną część znanej nam historii starożytnej. To jest jeden z głównych problemów z krytyką NT przez wielu sceptyków - stawiane przez nich standardy logicznie dyskwalifikują znaczną część starożytnych źródeł, w tym te, których ci sami sceptycy bynajmniej nie odrzucają.
Cement pisze:
04 sty 2021, 21:11
Przyczyny przyczynami, ale nie zmienia to skutków - teksty innych autorów starożytnych są zachowane w znacznie mniejszej liczbie manuskryptów aniżeli Nowy Testament, a najstarsze kopie są znacznie późniejsze od oryginałów aniżeli w przypadku Nowego Testamentu. Mimo to sceptycy nie odrzucają tychże tekstów i nie uznają za niewiarygodne (wymagałoby to np. stwierdzenia, że nie wiemy, czy I wojna punicka faktycznie miała miejsce), stosują więc w stosunku do Nowego Testamentu podwójne standardy.
Odniosę się już tylko do tego. Jest jedna zasadnicza różnica pomiędzy wspomnianymi przez Ciebie tekstami a Nowym Testamentem. Nawet jeśli w przypadku przynajmniej niektórych wydarzeń starożytności istnieją też inne dowody niż teksty pisane, nikt nie uważa, że są one prawdą ponad wszelką wątpliwość. Jeśli pojawią się nowe dowody, zmieni się nasze rozumienie historii tamtych czasów. Każdy rozsądnie myślący człowiek zdaje sobie sprawę z tego, że nasza wiedza w tym zakresie jest niekompletna i obarczona większą lub mniejszą niepewnością, a nieliczne źródła, które nie mają potwierdzenia w innych odkryciach, mogą zawierać błędy.

Cytując klasyka: nadzwyczajne twierdzenia wymagają nadzwyczajnych dowodów. O ile współcześnie raczej nie kwestionuje się tego, że Jezus był postacią żyjącą naprawdę (nie wiadomo tylko, kiedy dokładnie), o tyle udowodnienie tego, że był on kimś dużo więcej niż charyzmatycznym mówcą/nauczycielem (a tym bardziej że wbrew prawom fizyki czy biologii powstał z martwych i wstąpił do nieba) na podstawie innych źródeł niż osobliwe w samej swej naturze teksty religijne i bez odwołania do pojęcia wiary jest właściwie niemożliwe. Ja tutaj nie widzę podwójnych standardów ze strony osoby sceptycznie nastawionej.

Dodatkowym, ale nie mniej istotnym aspektem jest to, że wojny punickie nie mają większego znaczenia z perspektywy współczesności, a odgórne i pozbawione zastrzeżeń przyjęcie ewangelii za prawdy objawione, a nie tylko teksty literackie o dużym znaczeniu kulturowym dla pewnej grupy ludzi, jak najbardziej takie znaczenie ma. Stosując luźną, choć nie do końca trafną, analogię: to trochę jak z problemami współczesnej nauki, tylko w jej przypadku dowody są bardziej ścisłe. Laicy raczej nie wypowiadają się w kwestii słuszności przewidywań modeli ewolucji gwiazd, ale każdy ma jakąś opinię na temat szczepionek przeciwko SARS-CoV-2.

Wróć do „Kultura, polityka, wydarzenia”