Cały Stec. Oczywiście ma rację. Podświadomie nienawidzę, kiedy polska reprezentacja ma za łatwo. Co to za zabawa kiedy nic się nie dzieje i grają sami najlepsi? Ja wielbię ten dreszczyk emocji, te ciarki przechodzące po plecach, kiedy nie wiem czy gramy w 10 czy 11. Uwielbiam wszelkie niefortunne zdarzenia; kiedy Rasiak gra, Żurawski ma kontuzję itp. Mam nadzieję, że na MŚ bramkarz dostanie czerwoną kartkę i wejdzie Burkhardt na bramkę. W gruncie rzeczy żal, że tylko Rasiak gra, bo lubiłem także Kałużnego i Głowackiego. Emocje w każdym spotkaniu. Współczuję Brazylii, bo tam nuda straszna.cloner pisze:mecz reprezentacji bez ulubionego niezguły byłby dla nich doświadczeniem nieprzyjemnym.
Podejrzewam, że ulubioną rozrywką Steca jest samobiczowanie się. I hodowla dredów. I samonakręcający się słowotok w GW.
Jeśli Stec pojmuje słowo "szalikowiec" jak większość dziennikarzy, czyli zadymiarz i huligan to:cloner pisze:internet jest jak gigantyczny sektor mieszczący miliony szalikowców.



