Zdarzało się kilka razy uciekać. Zazwyczaj się udawało, chociaż raz przez to wyłapałem 500 i po pysku.
Raz jak nam wyskoczyli zza rogu na skraju osiedla przy takich małych krzakach to byłem akurat najbliżej, może 2m od nich ale byli do mnie bokiem. Z tyłu mur i krzaki, więc po prostu... najciszej jak potrafiłem usiadłem, a potem się położyłem. Jako, że głupi ma szczęście to mnie nie zauważyli i pobiegli za tymi co uciekali. Kumpel też dostał wtedy po pysku i wypsikali mu gaz, poza tym bez przypału.



