Jeden z lepszych El Clasico jakie ostatnio dane było oglądać, bardzo emocjonujący mecz do ostatniej minuty. Powiem tak... Real gra na pewno inaczej niż dajmy na początku sezonu, tak jakby w nich obudziły się chęci do gry, bo zawodnicy odczuli, że faktycznie mogą coś w tym sezonie ugrać, wcześniej tej motywacji nie było widać ani zaangażowania. Też styl drużyny się zmienił, bo w końcu zespół wrócił do tego co wychodziło mu najlepiej, czyli grania z kontry, prosta taktyka gdzie stosujemy pressing, liczymy na błąd rywala, przejęcie piłki i szybki speed na bramkę przeciwnika... Ten Real z pierwszej połowy z tymi kontrami, napędzaniem Viniciusa mi przypominał Real za Mourinho. To już nie jest klepanie bez sensu, granie na wrzutki, wolne rozgrywanie, widać dynamikę, walkę a przynajmniej było to widać dzisiaj. Pogoda trochę pokrzyżowała koncepcję gry, bo szybkie prostopadłe czy to górne czy dolne piłki nie miały racji bytu, bo piłka nabierała poślizgu a i z szybkością by do niej dojść nie było najlepiej, bo to też grząska i ślizga murawa tu nie pomaga, więc już to w drugiej połowie nie działało jak wcześniej.
Ogólnie Real mógł ten mecz wyjaśnić znacznie szybciej, spora nerwówka budowała niepewność, ale też emocje. Trochę wkurzało cwaniactwo Barcelony, gdzie każdy drobny kontakt w polu karnym Królewskich kończył się ich nurkowaniem i próbą wymuszenia karnego.
Dzisiaj mimo, że Vinicius w drugiej połowie już się zbytnio podpalał, to jednak moim zdaniem był kluczowy dla Realu, nie wiem czy uznać go najlepszym zawodnikiem, na pewno gdyby zachował więcej zimnej krwi, to by dzisiaj sam jeden ośmieszył Barcelonę. Ale nie tylko mu tej zimnej krwi zabrakło, bo sytuacji bramkowych było sporo a gdzieś to ostatnie podanie, strzał czy ogólnie spóźnione decyzje skutkowały, że nadal trzeba było drżeć o wynik.
Ogólnie, to był bardzo ważny mecz w lidze i oceniając po rywalizacji tych największych zespołów w La Liga, to Real powinien zgarnąć tytuł, no ale nadal jest jednak w gorszej sytuacji, ale może się to zmienić. Jutro Atletico gra mecz na trudnym terenie, bo Betis zawsze jest u siebie upierdliwy, w następnej kolejce Barcelona gra z wymagającym Getafe a później trudny wyjazd do Villarreal, Barcelonę też czeka wyjazd do Valencii a następnie mecz u siebie z Atletico a nie długo potem Atletico musi się mierzyć u siebie z Realem Sociedad
Real Madryt teoretycznie czekają trzy trudne mecze i wszystkie gra u siebie, czyli nieprzewidywalny Betis, zawsze groźna Sevilla i na koniec Villarreal gdzie ten ostatni mecz może być tak naprawdę już o pietruszkę, bo kto wie, może wszystko będzie już jasne. No w sumie chyba jest też wyjazd do Getafe, to może być problematyczny mecz.
Najtrudniej ma Barcelona a dla Atletico być albo nie być rozstrzygnie się w meczach z Barceloną i Sociedad a wydaje się, że dla Realu najtrudniejsze będzie pogodzić fizycznie końcówkę sezonu dzieląc wysiłki na intensywną ligową końcówkę i walkę w LM.



