Liverpool (zbiorczy)

Awatar użytkownika
Zaza
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 8147
Rejestracja: 21 lis 2004, 15:26
Reputacja: 1
Lokalizacja: Loża szyderców

Post autor: Zaza » 10 gru 2005, 13:52

Oby dziś Crouch cos strzelił :wink: nie pokaże że nie odblokował. Boro nie wygrali z The Red's od wieków na Anfield Road. Dzis też nie maga wygrac.

Dudek na ławce. Z Sissoko na środku pomocy. Crouche - El Moro - atak. Cisse znów ława. Boro bez Jimmiego który zasiadł na ławie nie ma też Gaizki Mendiety. Z przodu Viduko i Yabuku na niego trzeba uważac bo ostatnio gra dobrze.

Stawiam 2:0 dla The Red's Gerrard, Cisse :wink:

Po meczu ...

I sznuta nie zawiodła 2:0 ale Moro sie obudził. 1,50 stawka pewka :wink:

Fajny ciekawy mecz, mimo że długo 0;0 to mecz na max obrotach. Miał lobem kąsać Peter a tu El Moro na loby wzieło. Świetnie go przerzucił :wink: podobnie jak Trezeguet nie dawno. Długo Liverpool rzadził na boisku ale niepotrafił strzelic jak juz strzelili to grali swoja piłka na luzaku. Kewell próbował strzelać ale chyba ślepaki miał :wink:

Troche chwilami mecz sie za ostrzał. Czerwień pochopnie pokazał sędzia :roll: jak Sisokko nie dostał to Riggot też nie powinień. Coraz bardzie mi sie gra tego Mohameda podoba. Benithez powierzył mu role "przecinaka" a ten wymiana. To podanie głowa go Gerrarda zaczynające akcje na 1:0 było przednie. Wtedy grał przez 3 minuty na stoperze :wink: a zaczą akcje kapitalnie. Kluczowa piłka tej akcji. Zagrał świetny mecz jak cały Liverpool.

Pepe Reina idzie po rekord. Juz podił teraz sróbuje. Należy mu sie bo strzał Viduki wybronił przednio :!: miał małe szanse ale nogi zostawił na miejscu :wink:

Hyppia zszedł do szatni na operacje :wink: 0:0 - wraca 1:0 :lol: i odrazu włączył sie do walki :wink:

Pozdro

Wróć do „Anglia”