Manchester United (zbiorczy)

Awatar użytkownika
futbolowa
Czerwona Diablica
Posty: 14474
Rejestracja: 10 kwie 2005, 11:26
Reputacja: 2203
Kibicuję: RKS Raków + ManUTD
Lokalizacja: Miasto Bandyckiej Miłości
Kontakt:

Post autor: futbolowa » 11 gru 2005, 12:11

Anka pisze:Nie sądzę, by pokonanie Evertonu, nawet 3:0, byłoby czymś, co może zatuszować środowy blamaż... Bez urazy.
To też fakt. Ale taki oni po prostu mają zamiar ;)
Zresztą ja już pogodziłam się z tamtą porażką i nawet odkryłam jej plusy, ale o tym już było wcześniej ;)
Anka pisze:le tak na poważnie teraz: w Manchesterze grają świetni piłkarze, ale nie ma tam zespołu. Bo nie można stworzyć zespołu, jeżeli ktoś bije się ze swoim kolegą o to, żeby być przy pilce. To kretynizm.
Coś a'la Real Madryt? Zawsze uważałam Królewskich za zespół, w którym występują same indywidualności - wielkie gwiazdy, które nie umieją stworzyć jednolitego teamu. Za to właśnie ich nie lubię. Tymczasem okazuje się, że mój ukochany klub jest tak samo postrzegany. Smutne :(
Anka pisze:To kretynizm. Kretynizmem jest to, że Cristiano Ronaldo gra w pierwszym składzie, choć tak naprawdę się wypalił po Euro 2004. Kretynizmem jest to, że Ferguson nie potrafi powiedzieć, że sobie nie radzi. I tak dalej, i tak dalej...
Sztuczki techniczne ma dobre - to trzeba przyznać, ale faktycznie nie jest już tym samym zawodnikiem co kiedyś. Brakuje mu skuteczności i w doatku nie wynosi lekcji z popełnianych błędów. A przecież cały czas widać, że drybluje stanowczo za dużo...
Anka pisze:Nie chcę tutaj występować w roli krytyka Manchesteru, bo bardzo lubię ten klub, ale muszę przyznać, że trudno nie krytykować w niektórych momentach.
Oczywiście, że tak. Trzeba umieć spojrzeć obiektywnie nawet na coś, co lubimy/kochamy/cenimy ;)
Anka pisze:Chyba 'w szczególności' bez Ruuda, przecież on za dużo nie strzela. Ja liczę na dobry występ Smitha.
Ale i tak w porównaniu z innymi strzela dużo [mimo, iż go nie lubię - trzeba to przyznać ;)]. I nie żebym płakała, że go nie ma. Przynajmniej nie będę musiała patrzeć na te drewniane nogi ;)
A na Smitha też bym chciała liczyć, ale przestaję już w niego wierzyć :(

Wróć do „Anglia”