Byłem przekonany, że na pewno istnieją jakieś zabezpieczenia ze strony związku co do takich sytuacji, dlatego się nie wypowiadałem w tym temacie. Okazuje się jednak, że dodatkowo klub wykupił ubezpieczenie na wypadek m.in. sytuacji w której zawodnik przestałby grać. Także swoje mało wiarygodne szpileczki możesz wbijać gdzie indziej



