Już tak nie przesadzajmy z tym niedosytem bo nie klepnęliśmy "słabej" Hiszpanii. Jak porównamy jedenastki jakie wczoraj wyszły na murawę to najsłabsza od lat Hiszpania dalej na każdej pozycji poza bramką i 9ką ma gracza klasę lub dwie lepszego od nas. Do tego grają wedle tej samej filozofii od pokoleń i wiedzą co mają robić, nawet jak czasem wykonawcy nie są ze światowej topki.
Wczorajszy remis to niespodzianka, a w kontekście tego jak zaczęliśmy turniej wręcz sensacja. Więc jasne, że trochę pomogło nam szczęście, jasne że były momenty obrony Częstochowy i wybijania piłki na oślep i jasne że "z Francją to nie przejdzie" (kaman). Sam wczoraj pisałem, że parę centymetrów lepszej precyzji u Moreno i narracja byłaby diametralnie inna. Ale graliśmy na wyjeździe, po długiej podróży, z upokarzającą porażką wciąż w głowach i przede wszystkim przeciwko rywalowi który jest od nas po prostu dużo, dużo lepszy. Do przerwy było w czapę, a chłopaki i tak zdołali odwrócić kartę. Serio, po wczoraj jest dużo więcej pozytywów niż negatywów.
Na ocenę Sousy przyjdzie czas po turnieju, bo jeśli polegniemy ze Szwedami to jeden dobry mecz nie powinien zamazywać kompromitacji w słabej grupie. Ale jedno trzeba mu oddać. Odkąd pamiętam, problemem tej kadry było to że sypała się przy pierwszym niepowodzeniu. Po blamażu ze Słowacją wyglądało na to że będzie powtórka z Korei, Ekwadoru, Niemiec i Grecji, a tu proszę - zamiast głowy w piasek była podniesiona rękawica. Za to należą się brawa.



