zgadzam się z @Kluchman em. Co prawda oglądałem tylko 1. połowę, bo poszedłem spać, ale słabiutki poziom. Długa laga na Di Marię pozwoliła strzelić jedynego gola, ale gdyby nie wielbłąd Lodiego to tej bramki nigdy by nie było. Argentyńczycy sobie przyczajeni siedzieli na własnej połowie i nieporadnie próbowali kontrować, a Brazylijczycy niby byli na połowie rywali, ale nic z tego nie było. Everthon z Paquetę słabo, Richarlison się pokazywał głównie w obronie, bo w ataku go nie widziałem.
Jak tak oglądałem ten mecz to ciężko traktować tę południowo-amerykańską kopaninę poważnie. Mam wrażenie, że Latynosi za dużo emocji wkładają w mecze, wszystkie te finały Copa Libertadores albo Copa America kończą się właśnie wieloma faulami i kartkami, co jest nudne.
Tak czy inaczej, fajnie że Argentyna wygrała. Kadrowo to naprawdę przeciętna drużyna, cała masa przeciętniaków z Serie A, których nawet kibice pewnie nie kojarzą, a się udało. Messi w końcu ma swoje trofeum z Argentyną (nie licząc Igrzysk).



