Minnesota United - Seattle Sounders 1:0 (Lod 81')
Passa 13 meczów bez porażki zespołu ze Seattle, rekordowa w historii MLS, została w końcu przerwana - tym samym Minnesota skutecznie zrewanżowała się na finał Western Conference z ubiegłego sezonu i porażkę 0:4 w pierwszym meczu tych drużyn w tym sezonie. W 1. połowie gospodarze zagrali bardzo dobrze, stosując agresywny wysoki pressing, nieźle rozgrywając ataki pozycyjne i nie dając Sounders rozwinąć skrzydeł. Szczególnie aktywny był szybki Argentyńczyk Franco Fragapane, ściągnięty przed sezonem z Talleres. Przewaga zespołu Minnesoty nie prowadziła jednak do sytuacji bramkowych, a w końcówce do głosu doszli goście - w 43 min. Jimmy Medranda dostał świetne prostopadłe podanie, jego strzał obronił Tyler Miller, a dwie minuty później bramkarza gospodarzy sprawdził uderzeniem z dystansu Ruidiaz. Po przerwie spotkanie nadal rozgrywane było w dobrym tempie, choć Minnesota nie grała już tak agresywnie, zostawiając Sounders więcej miejsca na własnej połowie. Mimo tego goście kilka razy byli w tarapatach po stratach na własnej połowie. W 81 min. padł jedyny gol meczu - Niko Hansen pociągnął prawym skrzydłem i dograł przed bramkę do Robina Loda, a reprezentant Finlandii z bliska trafił do siatki. W końcówce United skutecznie oddalali grę od własnej bramki i wybijali z rytmu Sounders, co dało im cenne zwycięstwo. Dla ekipy ze Seattle była to pierwsza porażka w sezonie.
Prawdziwy thriller miał miejsce w Montrealu - Cincinnati prowadziło już 4:2, by w ostatnich 20 minutach stracić trzy gole i przegrać mecz. Nadal rewelacyjnie spisuje się Nashville - tym razem rozbili 5:1 Chicago Fire (Hany Mukhtar ustrzelił hat-tricka) i pozostają z zaledwie jedną porażką w 13 meczach.



