Mnie rozwalił Kubiak, który podszedł do Heynena i powiedział, że wchodzi na boisko. Potem sam się zdjął XD A Heynen ma z tego bekę. To się nazywa amerykański luz tak zwany, bo gdyby gość nie był mistrzem świata i przekozakiem to można byłoby to odebrać jako brak autorytetu.
W sensie gdyby Heynen nie był mistrzem świata.



