Wioślarska czwórka bez sternika jechała z aspiracjami medalowymi, ich występ to duże rozczarowanie. Niewiadoma w kolarstwie była 6. w Rio, teraz jest w swoim prime i też nie ukrywała, że każdy wynik poniżej podium to będzie zawód. Majka był pod formą ale Kwiatkowski od kilku lat przygotowywał się pod ten wyścig i celował w medal o czym głośno mówił, zespół pracował tylko pod niego. To nie był faworyt ale wyścig olimpijski tym właśnie się cechuje, że wygrywa ze sporą przewagą taki Carapaz, a nie miażdżący wszystkich na TdF Pogacar. Szpadzistki wygrywały ze wszystkimi ze światowej czołówki, liczyły na medal, skończą max na 5. miejscu. Klepacka broniła medalu z Rio i miała na niego spore szanse także w Tokio ale po tej kolizji z Francuzką i kolejnym nieudanym wyścigu straciła szanse na podium. Koszykarze 3x3 jechali, jak nawet sami zapowiadali, po złoto. Po tym co zdążyli pokazać, matematyczne szanse jeszcze jakieś mają ale w zasadzie już odpadli sensacyjnie w grupie.
Oczywistym jest, że dorobek medalowy to suma "pewniaków", rozczarowań i niespodzianek czyli tych, którzy kręcą się w swoich dyscyplinach gdzieś w pobliżu czołówki i stać ich na pudło bądź nawet potrafią wystrzelić z kapelusza jak ta Austriaczka w kolarstwie. Aktualnie w przypadku naszych reprezentantów jest kilka występów na miarę oczekiwań, trochę rozczarowań, niespodzianek in plus póki co niewiele.



