Szwecja 3 - 1 Japonia
(Eriksson 7' Blackstenius 53' Asllani 68-karny - Tanaka 23')
Od siebie dodam tylko, iż uważam że Szwecja rozegrała bardzo dobre zawody i może na poważnie myśleć o finale. Ale nie zgadzam się z @Cement odnośnie cofnięcia decyzji o karnym dla Japonek. Instynkt nie zawiódł sędzi Venegas kiedy podyktowała 11-stkę bo Ilested wyraźnie wbiegła w Tanakę choć nie miała żadnej możliwości zagrania piłki kierowanej do Japonki, która wbiegała wtedy pomiędzy dwie środkowe.Cement pisze: ↑30 lip 2021, 17:25Szwecja - Japonia 3:1 (Eriksson 7' Blackstenius 53' Asllani 68-karny - Tanaka 23')
Szwedki w najlepszej czwórce turnieju olimpijskiego! . Początek spotkania należał właśnie do nich, już w 2 min. Jakobsson dostała świetne podanie z głębi pola i wygrała pojedynek biegowy, zawiodło ją jednak wykończenie. W 6 min. padł już gol, Eriksson uderzeniem głową przy słupku wykorzystała wrzutkę Fridoliny Rolfö. Kilka minut później Jakobsson miała kolejną sytuację, jednak zamiast podawać do lepiej ustawionej Blackstenius sama uderzyła, nad bramką. Czujność Yamashity sprawdziła też Rolfö mocnym uderzeniem z dystansu. Szwedki sprawiały szczególnie dużo zagrożenia po stałych fragmentach gry, gdzie miały nad Japonkami przewagę wzrostu. Dopiero po kilkunastu minutach Japonkom zaczęły kleić się akcje ofensywne i już pierwsza dobra sytuacja dla nich zakończyła się golem - Amanda Ilestedt nie upilnowała w polu karnym Tanaki, która po dośrodkowaniu Hasegawy wyrównała. Reszta 1. połowy odbywała się ze wskazaniem na Japonki, którym meksykańska sędzia przyznała jedenastkę, jednak słusznie zmieniła decyzję - Japonka wpadła w Ilestedt, która raczej nie faulowała w tej sytuacji. W pierwszych minutach po przerwie nadal nieco lepiej prezentowały się Japonki, ale w 53 min. padł gol - Blackstenius dostała świetne prostopadłe podanie, wydawało się, że zastanawia się odrobinę za długo, ale zdążyła z uderzeniem przy bliższym słupku. Japonki mogły odpowiedzieć już po kilku minutach, kiedy to pogubiła się szwedzka defensywa, a Tanaka uderzyła bardzo mocno i niemal dokładnie z jedenastego metra, Lindahl popisała się jednak świetną obroną. Decydujący okazał się rzut karny dla Szwecji - uderzała Asllani, a Shimizu odbiła piłkę wyciągniętą ręką. Asllani sama wykorzystała jedenastkę precyzyjnym strzałem po ziemi tuż przy słupku. Po objęciu dwubramkowego prowadzenia Szwedki cofnęły się do obrony, zapraszając Japonki na własną połowę, jednak z ataków Azjatek niewiele wynikało, moje ulubienice broniły się bardzo dobrze i spokojnie dowiozły wynik.
Law of the Game wyraźnie mówi:
A direct free kick is awarded if a player commits any of the following offences:
(...)
• impedes an opponent with contact
(...)
Ilested faulując Tanakę miała już żółtą kartkę (za bezmyślny atak od tyłu w jej nogi ledwie 2 minuty wcześniej), sędzia po tym jak gwizdneła karnego chyba się w tym połapała i wytraszyła bo nawet jeżeli nie dała by jej drugiej kartki tym razem to w zasadzie każdy następny faul Szwedki groziłby już czerwienią - a była dopiero 30 minuta meczu.
Zresztą kiedy Japonki sygnalizowały zagranie ręką w polu karnym przez Szwedki to VAR milczał ...ale później w takiej samej sytuacji pod drugą bramką szybciutko się znalazł
Wielka Brytania 3 - 4 Australia (dogr.)
(White 57' 66' 115' - Kennedy 35', Kerr 89' 106', Fowler 103')
Tu przypomniał mi się cytat Vice-Admirała Horatio Nelsona:
“Never mind maneuvers, just go straight at ̓em!”
Brytyjki przegrały to spotkanie wyłącznie na własne życzenie. Pomimo, iż to Australijki dość niespodziewanie objęły prowadzenie to przewaga ich rywalek nie podległa dyskusji i wszyscy zdawali sobie sprawę, że bramka dla Wyspiarek jest jedynie kwestią czasu. Takoż stało się w drugiej połowie bo Brytyjki faktycznie przycisnęły i 66 minutach gry to one po dwóch trafieniach wyszły na prowadzenie. Australijiki nie złożyły broni i próbowały szczęścia przez kolejne 20 minut ale nie wiele były w stanie zdziałać. W miedzyczasie trenerka Riise pewna swego przeprowadziła zmiany ściągając swoje gwiazdy i wprowadzając rezerwowe. W 89 minucie ogromy błąd popełniła jednak środkowa obrony Houghton i Kerr skarciła Brytyjki wyrównującym trafieniem wrzucającym mecz do dogrywki. W pierwszej jej części Brytyjki znów dominowały i w 101' minucie wywalczyły sobie rzut karny ...który spudłowały. Matyldy tymczasem poczuły chyba, że to będzie ich dzień i rzuciły się do nieco chaotycznego ataku... który zakończył się golem. NIe wiem co trener Gustavsson powiedział swoim piłkarkom w krotkiej przerwie przy zmianie stron ale natychmiast po wznowieniu drugiej połowy dogrywki Australijki ponownie rzuciły się do ataku i podwyższyły na 4-2. Brytyjki starały się jeszcze odwrócić losy tego meczu w 115 minucie po raz trzeci na listę wpisała się White niwelując przewagę do jednej bramki - ale ostatecznie zabrakło im czasu na coś więcej.
NIderlandy 2 - 2 USA (karne 2-4)
(Miedema 18' 54' - S, Mewis 28', Williams 31')
Eh... szkoda gadać.
Podobnie jak Brytyjki wcześniej piłkarki Oranje przegrały ten mecz na własne życzenie. Kiedy w meczu nie wykorzystuje się prawie dwukrotnie większej liczby stworzonych przez siebie sytuacji, kiedy pudłuje się karnego na 3-2 w 81 minucie, wreszcie kiedy czołowa snajperka turnieju z 10 bramkami na koncie pudłuje w pierwszej kolejce konkursu 11-ek... to nie można liczyć na wygraną z "podstarzałymi" ale wciąż mistrzyniami świata.
Szkoda bo Amerykanki w tym turnieju nie pokazały naprawdę nic nadzwyczajnego ale miały szczęście i zagraja o medale.
Brazylia 0 - 0 Kanada (karne 3-4)
Defensywa wygrywa turnieje czyli... Kanada znów w strefie medalowej. Bilans: 4 mecze - trzy remisy i jedna wygrana (z Chile). Niestety sprawdził się czarny scenariusz bo Brazylijkom, które przeważały od pierwszej minuty tego spotkania, w miarę upływu czasu zaczęło zwyczajnie brakować sił.
Ich gra straciła przez to na płynności, stała się mocno szarpana - a po godzinie meczu w zasadzie były to już tylko indywidualne ataki, które rozbijały się o skomasowaną obronę Kanadyjek. Nudny mecz, nudny wynik, nudne półfinalistki.
1/2 finalu (2 Sierpnia)
USA - Kanada
Australia - Szwecja



