łatwo to się pisze z perspektywy współczesnego Polaka, bo żyjemy w jednolitym etnicznie kraju. Ale w społeczeństwach wielokulturowych (i nie mówię tu nawet o napływie migrantów, ale krajach niejednolitych w sposób naturalny, jak II RP) od nacjonalizmu do szowinizmów jest niedaleka droga. Zresztą takie ETA czy IRA to właśnie efekt nacjonalizmu.
Tak samo można by powiedzieć w sumie o socjalizmach, przecież sam Jezus mówił, żeby rozdawać bogactwo biednym, więc socjalizm jest "po Bożemu", prawda? No a nie jest.



