Manchester United (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
Morrow
Administrator
Administrator
Posty: 12926
Rejestracja: 15 maja 2006, 22:36
Reputacja: 2055

Manchester United (zbiorczy) (cz.2)

Post autor: Morrow » 20 lis 2021, 21:03

United dziś zostało zmasakrowane przez drużynę, której filarami są Tom Cleverley, Craig Cathcart, Ben Foster i Joshua King. Wychowankowie i odrzuty z MU, które jeszcze albo dzieliły z Ole szatnię, albo pamiętają jak zaczynał swoją karierę trenerską w zespole rezerw kilkanaście lat temu. Tu nie ma żadnego wytłumaczenia. Jakieś potknięcie może się zawsze zdarzyć ale my mówimy o drużynie, która od 2 miesięcy zalicza kompromitację za kompromitacją i przytrafiają się jej pojedyńcze, niezłe mecze.

Przy tym nie ma żadnej refleksji. Minęło kilka tygodni od lekcji futbolu jakie dostaliśmy od Liverpoolu i City. Wnioski? Żadne. Nie oszukujmy się zamienianie Freda na Maticia albo wystawienie Sancho, chyba po raz pierwszy, jako startera na nominalnej pozycji, to tylko kosmetyka. Dalej, mimo że gra kompletnie nie żre od kilku tygodni, Solskjaer nie ma jaj aby postawić na VdB albo Lingarda w środku pola i z uporem maniaka, mimo kolejnych kompromitacji, ciągle gra to samo, tymi samymi ludźmi. Dalej w drużynie są święte krowy grające niezależnie od katastrofalnej formy (Maguire, Shaw). Trudno winić Angoli, zagrali poprzedni sezon od deski do deski, włącznie z finałem ME, tu ma prawo brakować świeżości i zwyczajnie przydałoby się kilka tygodni odpoczynku oraz pogranie np. Baillym czy Tellesem. Dalej drużyna w ogóle nie wychodzi na mecz i albo traci bramkę w pierwszym kwadransie (Liverpool, City, Atalanta x2,), albo robią w analogicznym okresie karnego jak dzisiaj. To jest 5/6 (!) ostatnich spotkań kiedy United oddaje rywalowi gola w pierwszym kwadransie i skazuje się na gonienie wyniku. Jakby tego nie starać się usprawiedliwiać, brak umiejętności utrzymania czystego konta przez 15 minut niemal każdego meczu, to jest kwestia złego przygotowania do spotkania.

Bilans z ostatnich 7 ligowych spotkań - 1 zwycięstwo, 1 remis, 5 porażek, bilans bramek 7:17, 4 zdobyte na 21 możliwych punktów. Jeśli chodzi o ten wycinek sezonu - nie ma w PL drużyny z gorszym dorobkiem. To jest nie do obronienia. Z wyścigu o mistrzostwo odpadliśmy już jakiś czas temu, z CC już wylecieliśmy, została LM i FA Cup, z czego to drugie nie będzie żadnym satysfakcjonującym zwieńczeniem sezonu. Z Norwegiem za sterami ten projekt zmierza donikąd, powoli wręcz wydaje się toksyczny więc jeśli nie stać nas na wyciągnięcie jakiegoś Zidane'a, lepiej żeby od kolejnego meczu United zaczęła prowadzić nawet sprzątaczka, bo zebrane po 4 brameczki od Watfordu i Leicester pokazują gdzie my jesteśmy.

Solskjaer ujął ludzi tym, że trybuny go pamiętają, strzelił jedną z najważniejszych bramek w historii klubu, ma to United w serduszku, wiele zdrowia i serca tu zostawił i nie ulega wątpliwości, że chciałby dla tej drużyny jak najlepiej. Tylko, że najlepsze dla zespołu w obecnej sytuacji byłoby jego odejście. Jestem naiwny ale o ile zrozumiałbym gdyby trenerscy najemnicy jak Mourinho czy LVG, trzymali się rękami i nogami posadki w topowym (niestety tylko z nazwy) klubie, tak łudziłem się, że zwykła troska o dobro i przyszłość United oraz honor, każe Ole podać się do dymisji jak misja go przerośnie. Dla dobra zespołu.

Nic takiego nie będzie jednak miało miejsca, Solskjaer będzie się kurczowo trzymał swojej posady życia, bo nie oszukujmy się, trudno przypuszczać, że przy jego warsztacie i możliwościach coś lepszego w trenerskim życiu go spotka (może ew. Norwegowie kiedyś oddadzą mu kadrę). Szkoda, że w ten sposób do tego podchodzi, bo nie oszukujmy się, zmierza to do nieuchronnego końca i trzymania go na stołku trenera United, to tylko odwlekanie nieuniknionego. Smutne, że sam nie ma na tyle samokrytycyzmu żeby to wyprzedzić i skazał się na zwolnienie w takiej atmosferze.

Wróć do „Anglia”