Przeczytałem ten wywiad i nie widzę w nim jakiejkolwiek wartości dodanej. Przekaz jest jeden szczepmy się , nie wiadomo czy od tego będzie lepiej ale bez tego będzie gorzej. Przy czym facet mówi że w sumie nie wiadomo bo za mało danych
Później jest taki kwiatek:
Te 30 proc., no dobrze, popatrzmy na Polskę. Załóżmy, że w Polsce 30 proc. osób w szpitalach to są osoby zaszczepione. Te osoby rekrutują się prawie w całości z tej grupy 60+, w tej grupie mamy poziom wyszczepienia powyżej 75 proc. Czyli z tych 25 proc. mamy 70 proc. w szpitalach a z tych 75: proc. tylko 30 proc. I dochodzimy do tego, że ta skuteczność jest na poziomie około 90 proc. w zapobieganiu, jeżeli sobie te wartości połączymy. Po prostu czasem ten świat jest bardziej skomplikowany, czasem niestety nie działa to jak w grach komputerowych. Czasem byśmy chcieli, by działało to podejście takie fast-foodowe, że mamy tabelkę i przecież na chłopski rozum to widać. Tak, ale czasami niestety to jest trochę bardziej skomplikowane.
I następnie porównanie z Wielką Brytanią wskazując że jedyną korelacją jest szczepienie w kwestii zgonów.
Ja tej narracji nie kupuję, szczepiłem się bo jak na razie to jedyny pomysł na walkę z tą chorobą która dla jednych jest kataem a innych potrafi posłac od piachu albo przetyrać okrutnie.



