FC Barcelona (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
Mentor
Zajebiaszczo
Posty: 16481
Rejestracja: 28 lut 2005, 13:15
Reputacja: 18

Post autor: Mentor » 29 gru 2005, 23:34

Normalnie nie mogę sobie odżałować, że ominęła mnie taka wspaniała dyskusja :evil: Niestety miałem inne sprawy na głowie co nie znaczy, że teraz nie nadrobię zaległości. Tylko od czego by tu zacząć :think:

Thierry Henry nie jest rzeczywiście niezbędny, ale jeżeli przyjdzie to na pewno wzmocnie znacznie i tak już niezwykle silną Barcelonę. Pisanie o tym, że zaszkodzi to lekka przesada. Sam zawodnik nie musi grać jako najbardziej wysunięty napastnik. Może grać też lekko cofnięty podobnie jak Eto'o często. Ogólnie całe trio Ronaldinho, Eto'o, Henry pozwalałoby na nieograniczoną wręcz rotację. Do tego dochodzi jeszcze Leo Mesii, który powinien mimo wszystko grać trochę mniej niż dotychczas. Argentyńczyk startując z pozycji pierwszego rezerwowego mógłby wchodzić za każdego z tych zawodników. Odpowiednie przetasowania miejsc i po krzyku. Nie widzę tutaj problemu. Sam Leo stwierdził, że nie jest jeszcze przygotowany na 90 minut co kilka dni. Na dzień dzisiejszy gra bardzo dużo i często schodzi w trakcie meczu bardzo zmęczony. Nie można go zabić na samym początku kariery. Z nim trzeba delikatnie. Nie będę tutaj nikogo cytował (nie chce mi się wracać do poprzednich stron bo trochę tego było), ale byli tacy, którzy pisali, że Leo nie będzie chciał grać ogonów. Pojawiły się nawet jakieś pomysły typu Barca B. Nie przesadzaj Bartek :wink: Nie uważam, aby Messiemu już taka sodówka do głowy uderzyła. Chłopak musi wiedzieć, że nie jest jeszcze głownym, nietykalnym filarem zespołu. Ogólnie takich filarów nie ma zresztą. Ronaldinho czy Eto'o i reszta pewniaków grają zawsze bo zawsze grają bardzo dobrze. Ot cała filozofia. Na Messiego będzie jeszcze czas. Spokojnie. Śmieszne są także obawy, że niby Henryk popsuje atmosferę. Ani to śmieszne ani poważne. Jeden zawodnik nawet jakby bardzo chciał to nie jest w stanie zepsuć takiego czegoś co widzimy w Barcelonie. Po prostu. Ktoś poruszył także kwestię zadłużenia Barcy. Ludzie podchodzcie do tego z większym dystansem. Gdyby sytuacja była zła, to nie oglądalibyśmy co sezon wzmocnień w klubie. To chyba normalne. Jeżeli chodzi o samą kwestię tego, czy Henry zechce przyjść do Barcy. Jarzyna pisał o pewnym miejscu w pierwszym składzie Arsenalu. Rzeczywiście to miejsce jest tak pewne jak to, że z Arsenalem niczego już nie osiągnie. W Premiership rządzi Chelsea a na LM Kanonierzy są za słabi. Henry zrobił już swoje w Anglii. Pobił rekord klubu i zdobył wszystko co miał do zdobycia zarówno drużynowo jak i indywidualnie. W Barcelonie ma szanse na więcej. Co do doszukiwania się podobieństw do Realu. Z jednej strony zatrudnianie wielkiej gwiazdy jaką jest Thierry Henry bez wyraźnej potrzeby jest dziwne. W pewnym stopniu upodabnia to nas do byłego Realu. Mógłbym udawać, że tak nie jest, ale jakoś za tym nie przepadam. Prawda jest taka, że trochę to wszystko przypomina Real. Póki co tylko trochę, ale jednak. Pamiętajmy, że ewentualny transfer Henryka będzie pierwszym takim transferem w stylu Pereza za kadencji Laporty. Pierwszym i prawodpodobnie ostatnim w najbliższych latach. Tak mnie się przynajmniej wydaje. Ogólnie mamy tutaj same gdybania. Na dzień dzisiejszy gdybym zobaczył Henry'ego w koszulce Barcy byłbym szczęśliwy. Ronaldinho, Eto'o, Henry - czy tak jest źle? Na pewno nie.

Przede wszystkim jednak trasnfer Henryka wciąż nie jest pewny.

Wróć do „Hiszpania”