Ja miałem ziomka co z bratem gra chyba dalej w Prądniczance, tylko teraz rezerwach. Siedzieliśmy na osiedlu w sobotę i oprócz alko to jeszcze mocniejsze używki, jeden sie zawinął do mieszkania o 7 rano, a drugi po 10. O 12 mieli zbiórkę. Pierwszy grał cały mecz, a drugiego jak trener zobaczył, to powiedział, że nie ma opcji, żeby go wpuścić. Oczywiście wszedł w przerwie i walnął 2 bramki. Potem po meczu miał taki zjazd że ledwo wstał w poniedziałek do roboty.
W niższych ligach to jest standard, dlatego też mnie nigdy nie ciągnęło do tego.



