Wciąż nie widać końca afery z Walijewą. MKOl nabrał wody w usta i nie chce komentować sprawy, nadal nie wiadomo co z ceremonią wręczenia medali za zawody drużynowe - pojawiły się przecieki, że może ona w ogóle nie odbyć się przed końcem igrzysk, więc zapowiada się dłuższa heca. Oficjalnie nie wiadomo nadal nic, nieoficjalnie mówi się, że substancją o którą chodzi jest zakazana od 2015 r. trimetazydyna, poprawiająca wydolność serca. Podobno pozytywna próbka Kamili pochodzi jeszcze z grudnia, więc zagrożony jest jej tytuł mistrzyni Europy z Tallina. Czemu nie ma żadnych decyzji ani oficjalnych informacji? Prawdopodobnie dlatego, że Walijewa ma 15 lat, a według regulaminu za doping w wieku poniżej 16 lat są łagodniejsze kary i nie musi to być dyskwalifikacja. Rosjanie zapewne walczą, żeby obyło się bez odebrania medalu drużynowego i dyskwalifikacji Kamili. Nikt nie ma na chwilę obecną pojęcia, czy Walijewa zostanie dopuszczona do zawodów solistek, gdzie jest główną faworytką do złota. Nikt nie wie też, kiedy w ogóle zostaną podjęte jakiekolwiek wiążące decyzje



