
To czy elfy, krasnoludy i nizołki będą w WP kolorowe to mam w zasadzie gdzieś. Dziadek Tolkien był lingwistą, a nie geografem czy biologiem. Stworzony przez niego świat fantasy i opowiadane w nim historie to baśń a nie prawdziwy globus z wiernym odtworzeniem stref kilmatycznych. Bawi mnie w komentarzach na filmwebie czepianie się filmowej czarnoskórej krasnoludki żyjącej pod ziemią w Kazad Dum, podczas gdy książkowe elfy, które urodziły się w mroku i przez wieki wędrowały bez dostępu do słońca oraz witaminy D... są najpiękniejszą z ras Śródziemia - tu oczywiście nikt się logiki nie czepia.


Bardziej mnie zastanowia jak twórcy chcą upchnąć 3000 lat w kilka sezonów po 8 oodcinków. Bo to, że pewne wydarzenia połączą, a pewne przeniosą bliżej siebie w czasie było wiadome od początku.
W mojej opinii skondensowanie pewnych wątków i połączenie ich z innymi wcale nie musi wyjść serialowi na złe. Wręcz przeciwnie. Zgrabne splecenie paru historii w jedną spójną opowieść - w oryginale rozstrzelone na kartach książek na okresy liczone w tysiącleciach - może nadać całej opowieści akcji oraz dramatyzmu. Przy lekturze Silimarillionu oraz NIedokończonych Opowieści często odnosi się wrażenie czytania opracowania historycznego zamiast powieści bogatej w wartką akcję. Tego twórcy zdecydowaniu muszą uniknąć przenosząc historię do nowego medium.

Czytając komentarze w sieci wychodzi jednak na to, że najzagorzalsi z książkowych purystów - tacy którzy dostają ataku apopleksji na samą myśl o zmianie byle imienia postaci (nie wspominając już o miejscu jej urodzenia, liczbie potomstwa oraz upodobaniach kulinarnych) - nie zostawią na serialu suchej nitki - obwieszczając wszem i wobec mord na przenajświętszej i jedynie słusznej wersji, którą sobie wyobrazili. To, że WP nigdy nie będzie produkcją na 20 sezonów - z nieśmiertelnymi i niestarzejącymi się aktorami - wydaje się w ogóle nie docierać do wielu miłośników Śródziemia (podobnie jest zresztą z fandomem Koła Czasu)
Uważam, iż osoby nie znające twórczości Anglika (bądź znający ją jedynie pobieżnie) będą się jednak przy tym serialu świetnie bawić. Fani z kolei podzielą się z czasem na tych, którzy trochę pokręcą nosem ale serial przyjmą oraz na tych, którzy jeszcze bardziej okopią się przy swojej "jedynie słusznej wersji" - nie pomni tego, że nikt im przecież nie odbiera radości jaką czerpią z czytania ksiązek dziadka Tolkiena.

PS. Tak w ogóle to mam niezła zwłałę z rozmiarów histerii jako objęła Tolkinowski półświatek. Przykład bezsensownego czepiania się szczegółów i gów.oburzy w szklance wody: Na zdjęciu powyżej z Galadrielą, na noszonym przez nią pancerzu widnieje ośmioramienna gwiazda rodu Feanora. Najzagorzalsi fani zarzucają serialowi, że skoro Galadriela nie złożyła przysięgi jak uczynił to Feanor oraz, że udała się za nim do Beleriandu bardziej z ciekawości (w zasadzie ambicji sprawowania władzy nad własną domeną) niż obowiążku odzyskania Silimarili i poza tym w swoich poglądach była bliższa Fingolfinowi i kuzynowi Fingonowi - więc to wszystko dyskwalifikuje ją do noszenia barw domu Feanora. Oczywiście fakt, iż Galadriela była jedną z inicjatorek i liderek rebelii Noldorów oraz siostrzenicą Feanora - na co powołują się inni fani - jest przez tych pierwszych pomijany. Tolkienowscy konserwatyści z pierwszej grupy postulują następnie, że właśnie to zdjęcie czyni ten serial "niegodnym" istnienia i nie wolno go nikomu oglądać bo zakłamuje on jedyną prawdę (ponad 400 osób o odmiennych poglądach podaje w wątpliwość wzajemne prowadzenie się własnych matek z tego powodu na anglojęzycznym forum).



