W Belgradzie odbyły się marsze na rzecz Ukrainy, ale tam Vučić się zbyt z Orbanem i Putinem kumpluje, żeby cokolwiek zrobić. Plus - jak dołączy do sankcji przeciwko Rosji, a inni znowu się na nich wypną, to tak naprawdę zostaną z niczym, a obecnie sytuacja na Bałkanach i tak jest bardzo napięta. Generalnie sytuacja mało ciekawa - bo z jednej strony co chwilę wraca temat dołączenia Serbii do UE, a z drugiej - jakby nie finansowe wsparcie Rosji, ten kraj już dawno byłby w głębokiej dupie. W międzyczasie serbskie media oczywiście toczą prorosyjską narrację, ale tam media są całkowicie kontrolowane przez władzę i propaganda ma się doskonale, a uciszanie mediów niezależnych (np. serwisu śledczego KRIK) wchodzi już na wyższy level od jakiegoś czasu.
I chociaż tam ludzie na ulicach opowiadają się za "stop wojnie" i noszą ukraińskie flagi, to np. wczoraj można było zaobserwować zmasowany atak botów na Twitterze, które wyciągając zdjęcia ze starego filmu głosiły, jakoby na stadionie Crvenej Zvezdy kibice prezentowali antyukraińską oprawę, co jest oczywistą bzdurą.


