Czyli... dokładnie tak jak działa UEFA? Już tu kiedyś o tym pisałem, chyba nawet nie raz. Wystarczy zerknąć w sprawozdania UEFA gdzie jest czarno na białym, że znaczną większość przychodu dostają kluby i federacje. Resztę pochłaniają koszta organizowania rozgrywek, ale w Superlidze będzie dokładnie tak samo, bo koszty administracyjne nagle nie wyparują.Płacz spowodowany tym, że nie zobaczą ANI JEDNEGO EURO z reklam, praw do transmisji, biletów, organizacji turnieju...
Te pieniądze będą rozdysponowane na kluby.
Istotną zmianą będzie nie to, że organizator nie dostanie "ani jednego euro", bo UEFA już teraz ani nie generuje zysku ani nie zamierza tego robić, tylko że organizatorem pośrednio zostaną kluby więc będą mogły same decydować o podziale tortu. To oczywiście na papierze może brzmić dobrze, ale kibicom drużyn innych niż Real, Barcelona i Juventus bym jednak radził wstrzymać się z optymizmem. Agnelli może jeszcze jest nieskodzliwy, bo to koleś karmiony całe życie srebrną łyżką który wszystko zawdzięcza nazwisku i koneksjom, ale Perez i Laporta to rekiny. Jak płaczą że nie mają wystarczająco dużo z Ligi Mistrzów, to raczej nie po to żeby się dzielić z Atletico czy Interem.
Dodatkowo, jeżeli Superliga obiecuje znacznie większe przychody niż Liga Mistrzów, to musi mieć dobre oferty na prawa telewizyjne. Na osiągnięcie tego są dwa sposoby: albo większa oglądalność czyli postawienie na same szlagiery i odcięcie mniejszych klubów od prestiżowych rozgrywek albo więcej czasu reklamowego w trakcie meczów. Co kto lubi, ale dla mnie jedno i drugie brzmi słabo.
No ale to póki co gdybanie. Pierwsza propozycja Superligi była katastrofalna i szkodliwa dla piłki, ale to nie znaczy że Perez i spółka nie wyciągnęli lekcji. Jeżeli faktycznie w tym tygodniu pokażą nową odsłonę to będzie mnie interesowało:
* Format rozgrywek i liczba meczów w sezonie
* System spadków i awansów oraz dostępność rozgrywek dla drużyn spoza TOP 5 lig
* Salary cap, transfer cap, wymagania odnośnie wychowanków
* Struktura zarządzania czyli na ile realnie kluby nie zasiadające w zarządzie będą miały coś do powiedzenia
Jeżeli te sprawy rozwiążą lepiej niż UEFA, to droga wolna.



