Rozbraja mnie też, jak się obruszają, gdy mówię córce, że nie wolno głaskać, że najpierw ma zapytać. "No przecież nic jej nie zrobi". A ja wychodzę z założenia, że każdy zwierzak jest inny, każdy ma prawo do własnej przestrzeni i tylko, gdy zapytamy właściciela, możemy wchodzić z nim w interakcje. Tak samo nie chcę, żeby obce dzieci latały z rękami wyciągniętymi do mojego psa, mimo że wiem, że nic im nie zrobi i że kocha głaskanie. Bo okej, mój jest spokojny i przyjazny, ale inny będzie nieprzyjazny i co wtedy? Jestem za tym, żeby wszystkich uczulać, że warto najpierw pytać.


